XVII wieczne "kryminałki" c.d. - rok 1601 - Żyd Lewko wraca z Brańska do Ciechanowca
Dodane przez cc_admin dnia Grudzień 21 2016 06:49:57
   Kolejna relacja sądowa dotycząca ciechanowieckiego Żyda, Lewka, który - wracając z Brańska do Ciechanowca ze swoim woźnicą - został napadnięty, pobity i ograbiony przez okolicznych, drobnych szlachciców...

Treść rozszerzona
   Kolejna relacja sądowa dotycząca ciechanowieckiego Żyda, Lewka, który - wracając z Brańska do Ciechanowca ze swoim woźnicą - został napadnięty, pobity i ograbiony przez okolicznych, drobnych szlachciców...

   "Do urzędu i akt tutejszych grodzkich brańskich oblicznie przyszedłszy Lewko, Żyd i obywatel z Ciechanowca, poddany wielmożnego pana Mikołaja Kiszki, starosty drohickiego, obciążliwie i z wielkim żalem, płaczliwie uskarżał się przeciwko szlachetnym: Janowi i Lenartowi, synom niegdy szlachetnego Macieja rzeczonego Zajączek, Piotrowi, synowi niegdy Mikołaja Mikucia (?) ze wsi Płonowa dziedzicom, Maciejowi, synowi niegdy Hieronima rzeczonego Malesik, z Puchał dziedzica, o to iż gdy ten Lewko uskarżający dnia wczorajszego targowego z Brańska inż poniewporze gościńcem dobrowolnym ze swoim kramem i towarem jako człowiek kupiecki, będąc pokojem pospolitym i prawem koronnym o wolnych przez drogi i gościńce wszelakie kupcom przejazdach ubezpieczony, do domu swego w mieście Ciechanowcu będącego zwracał się i przez bruk kamienny za miastem Brańskiem będący spokojnie przez broni żadnej wszelakiej, jako człowiek spokojny żadnego przypadku złego na siebie nie spodziewając się od żadnego człowieka, a najbardziej od nich, spokojnie jechał. Jadąc z Brańska, nadgoniwszy onego, opuściwszy Bojaźń Bożą, srogości prawnej i win w statucie koronnym przeciwko dróg pospolitych przestępcom i rozbójnikom, także łupieżcom postanowionych nie bojąc się, naprzód tego to Lewka i sługę jego woźnicę, chcąc ich od wozu odpędzić, kijami i kordami płazem poranili i pobili, i o zdrowie przyprawić chcieli. Ten to Lewko i woźnica jego obaczywszy tak pobici, że ledwo pouciekali, a za tym też oni wzwyż pomienieni rozbójnikowie, mając czas po temu, gdy im nikt nie zabronił, skrzynię na wozie stojącą odbiwszy, w której rzeczy kupieckie i inszy towar swój miał tudzież też i pieniądze, kłódkę w niej stłukłszy, onego w rzeczach pewnych złupili i z tej skrzyni rzeczy pobrali, naprzód pieniędzy gotowych złotych polskich dwieście, aksamitu czarnego łokci trzydzieści, jedwabiu i swarków (?) różnej farby za złotych polskich pięćdziesiąt, płótna różnego cienkiego i miękkiego za złotych pięćdziesiąt, szafranu funtów dwa za złotych dwadzieścia cztery, pieprzu dwa kamieni za złotych polskich sześćdziesiąt, muchajeru rozmaitej farby za złotych pięćdziesiąt, tłumok z pościelą, w którym było poduszek małych cztery, pierzynka, prześcieradło, koszula i żupan czarny smużykami podszyty wzięli, a z woźnicy jego czapkę podszytą złupili i tak onego rozbójcy wzwyż opisani w rzeczach wzwyż opisanych rozbili i złupili, i ten łup między siebie równo podzielili. A dowodząc skargi swej naprzód ten to Lewko Żyd urzędowi tutejszemu okazał ranę tłuczoną kijową (od kija) siną, z opuchliną nad kolanem nogi lewej. Zaś woźnica tegoż Żyda, uczciwy Andrzej Klimkowicz z Ciechanowca ukazał ranę bitą siwą i spuchłą w głowie za uchem prawym, drugą taką samą siwą z opuchliną na głowie za uchem lewym, trzecią tłuczoną siwą z opuchliną na łokciu lewej ręki, o które rany i rozbicie siebie wzwyż pomienione rozbójniki obwinili, które rany urząd tutejszy widział i pospołu z protestacją przyjął".

Opracował - Marcin Radziszewski

Relacja sądowa Lewka - 1:
(Klikaj w obrazki żeby powiększyć).